22.05.2011
17.05.2011
Ready to strart ...again
ok...trzeba tu troszkę posprzątać...znowu przyszedł czas ,żeby poodzielać coś czarną kreską,wyostrzyć niektóre rzeczy ,odpuścic sobie te pierdoły a zająć sie konkretami... i przestac udawać przed sobą,że nikt nie czyta tych moich wypocin:-)
aha bym zapomniała...tak Leszku lecimy z Gosią do Barcelony przysłać ci kartkę?:) pozdrawiam i napisz co tam u Ciebie słychać?:)
aha bym zapomniała...tak Leszku lecimy z Gosią do Barcelony przysłać ci kartkę?:) pozdrawiam i napisz co tam u Ciebie słychać?:)
15.05.2011
Nothing happens
Nic sie nie dzieje...ciężko inspirować sie codziennym bieganie do pracy.
Ok.. to może by tak sfotografowac moja drogę do pracy..hmm..jutro poniedziałek będzie ku temu okazja.
Nothing happens ... hard to be inspired by the daily run to work.
ok... so why not take a picture of my way to work .. hmm .. tomorrow will be an opportunity for doing some photo
ok... so why not take a picture of my way to work .. hmm .. tomorrow will be an opportunity for doing some photo
8.05.2011
7.05.2011
1.05.2011
Wszystko o czym pisałam dzis przez cał dzień wykasowało się...
a pisałam o tym ,że Tim Hetherington zginął w Misracie....i o jego zdjęciu z 2007 roku z World Press Photo i o tym jak trudno mysleć o tym wszystkim kiedy siędzę sobie wygodnie na tyłku na kanapie....
Diary (2010) from Tim Hetherington on Vimeo.
Everything that I wrote today by accident deleted ......I wrote that Tim Hetherington died in Libya .... and about his photograph from the 2007 World Press Photo and how hard to think about All this when I'm sitting comfortably on my butt on the couch ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
